Sprawa Jarosława Ziętary. Tragedia człowieka i test polskiej demokracji

Sprawa Jarosława Ziętary to nie tylko tragedia zamordowanego człowieka. To zarazem test polskiej demokracji. W demokratycznych krajach to nie służby specjalne decydują o losach obywateli. Niestety, jak dotąd, przez ponad 18 lat, prymat w sprawie śmierci dziennikarza miał interes specsłużb…

28 marca br. kilkudziesięciu uczestników konferencji zorganizowanej przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy wystąpiło do prokuratora generalnego o wznowienie śledztwa w sprawie porwania Jarosława Ziętary. Zarazem dziennikarze i parlamentarzyści zaapelowali do premiera o przekazanie prokuraturze dokumentów służb specjalnych dotyczących poznańskiego dziennikarza. Apele poparł Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Przez kilka dni sprawa Ziętary żyła w mediach, potem ucichła.

Minęło 50 dni odkąd pisma z apelami uczestników konferencji trafiły do Prokuratury Generalnej i Kancelarii Premiera. Prokuratura odpowiedziała, że przeanalizuje sprawę. Premier nie odpowiedział.

Miesiąc po konferencji, 29 kwietnia br. doszło do wydarzenia niezwykłego – apele do prokuratora generalnego i premiera wystosowali wspólnie redaktorzy naczelni największych dzienników. Przez kilka dni sprawa Jarka znowu odżyła, ale wkrótce ucichła.

Minęły trzy tygodnie od apelu naczelnych. Żadnej reakcji prokuratora generalnego i premiera.

Akta sprawy Ziętary przez 12 lat pokrywały się kurzem w poznańskiej prokuraturze. Teraz, od ponad miesiąca, leżą w Prokuraturze Generalnej.  Nie wiadomo, czy faktycznie trwa tam ich analizowanie, czy też przyjęto strategię odwlekania kolejnego postanowienia o odmowie wznowienia śledztwa.

Nawet jeśli na decyzję prokuratury przyjedzie jeszcze czekać kilka tygodni, to niewątpliwie wieloletnia batalia o prawdę o śmierci Jarka Ziętary jest bliska finału. Bieg wydarzeń ostatnich tygodni i różne nieoficjalnie docierające sygnały wskazują na to, że losy sprawy zbrodni na dziennikarzu tylko formalnie rozstrzygną się w Prokuraturze Generalnej. W rzeczywistości decydujące znaczenie będzie miało stanowisko Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, następczyni Urzędu Ochrony Państwa, który próbował zwerbować dziennikarza w okresie poprzedzającym jego porwanie i prowadził utajone działania po jego zniknięciu.

Sprawa Jarka Ziętary to nie tylko tragedia zamordowanego człowieka. To zarazem wielki test polskiej demokracji. W demokratycznych krajach to nie służby specjalne decydują o losach obywateli. Niestety, jak dotąd, przez ponad 18 lat, prymat w sprawie śmierci dziennikarza miał interes specsłużb.

Chociaż sejmowa komisja ds. służb specjalnych nie może zdecydować o wszczęciu śledztwa, to jej członkowie mogą zrobić o wiele więcej niż prokuratorzy. Bez ujawnienia dokumentów Urzędu Ochrony Państwa na temat Jarka Ziętary jego śmierć nie może zostać wyjaśniona. Poznanie prawdy o losie młodego poznańskiego dziennikarza zależy od dociekliwości parlamentarzystów ze speckomisji oraz od decyzji premiera, któremu służby podlegają. W ich rękach jest zdanie testu na obowiązywanie w Polsce demokratycznego porządku. Inaczej akta sprawy Ziętary wrócą do Poznania i będą kolejne lata pokrywać się kurzem na półkach prokuratorskiego archiwum.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *